jest kino. jest akcja. jest kreacja.

Luty 25th, 2010

Odkąd pojawił się Markowski moje i Firleja życie nabrało pewnego tempa. Co nie znaczy że dotąd wszystko się wlókł jak guma od majtek. On TRAFIŁ W PUNKT PRZESILENIA, ZMĘCZNIE MATERIAŁU I ogólnego czajenia się w krzakach w celu wypadu z tępym narzędziem przypominajcym sztachetę. I oto ów Markowski PRZETASOWAŁ NAM KARTY I ZROBIŁ NOWE ROZDANIE. Tempo w facebooku wprowadził, zmusił mnie do aktorskich kreacji- KTÓRE UWŁACZAJĄ GODNOśCI URZĘDU, które naruszają dobre imię i używaja słów powszechnie uznanych. Aśka założyła fanklub markowskiego, a Ola dziwnie się śmieje. Aż się chce chcieć patrzeć. Gdyby jego nie było to by się nie chciało, albo chciałoby się inaczej i wolniej. A tak JUŻ się chce. ZAPRASZAM NA FACEBOOKA FIRLEJA. DOBRE KINO W KRÓTKIEJ FORMIE WYGRYWA ze zblazowaniem organizatorów imprez artystycznych i swoją kreacją wpędza w kompleksy naszych wrogów i wrogów w ogóle. Ave!

admin Bez kategorii

Wbity w Facebook

Luty 12th, 2010

Mieszają mi się nazwy knajp nowo otwartych. Nazwiska artystów nowo występnych. Chciałbym wszędzie być. A trzeba by to zrobić równocześnie. Wczoraj omal bym nie poszedł na wieczorek salsy, żeby zobaczyć jak to się  robi. Wariactwo. Wszystko mnie interesuje. A rosyjskie przysłowie mówi że: “wszystkiej wódki nie wypijesz”. WARIACTWO. To przez ten fb. Janek Pelczar ładuje filmem i sportem, Dominik Panek tylko sportem. O co chodzi?? Łapię się na tym ,że  szukam tematów– jak kiedyś w radiu i tv. Szukam tematów, żeby żyć. I kombinuję, z której mańki podejść do dawno nie widzianych znajomych, żeby tylko, w domu, przy rosole powiedzieli: TEN FIRLEJ TO SIĘ NIEŹLE KRĘCI, Asymmerty co to właściwie jest?”. I taka cwana ze mnie gapa, że uważam takie ruchy na fb. za swój patriotyczny względem Firleja obowiązek. Ok. Dzisiaj idę też na miasto. Ale dziś jestem bez auta.

admin Bez kategorii

wracam– ale nie wiem na jak długo

Luty 9th, 2010
Magazyn Gitarzysta zapytał mnie ku wielkiemu zaskoczeniu: “Dlaczego zrezygnowałeś z tworzenia swojego blogu? Od października nie ma tam żadnego wpisu…” a ja odpowiedziałem:” Blog jest dobry kiedy ma się dobry humor, w momencie zawirowań, rozczarowań i wyczekiwania lepszych czasów nie powinienem zarzucać kogokolwiek swoimi bolączkami. A te są na tyle dojmujące, że postanowiłem się powstrzymać, żeby nie być postrzegany jako totalny ponurak. Nie chce marudzić po prostu. I to publicznie”. Przeszkadzam w pracy mojej pracownicy Asi- przypominam jej o sporządzeniu umowy użyczenia salki prób dla zespołu Karbido– a ona jak sie okazuje robi umowy na Asymmerty i jest WŚCIEKŁA, ŻE W OGÓLE, ktokolwiek się do niej odzywa. Tak więc dyrektor swojej najlepszej pracownicy po prostu przeszkadza w pracy. To może ja wyjdę. JAK MA PISAĆ BLOGA W TAKICH WARUNKACH— KOBIETA MNIE BIJE………

admin Bez kategorii

hugo nie kołłątaj a jednak

Październik 23rd, 2009

We wtorek Hugo Rice wymiótł w dobrym, starym stylu ostatnie kurze wakacyjnej przerwy. Lud Boży dopisał się do gremialnego uczestnictwa we wtorkowych- czyli postnych imprezach. Bo co mozna we wtorek? Nic. Wtorek to kompletnie dzień bez jaj. Przez lata unikałem koncertów w niedziele, poniedziałki i wtorki. Koncert we środę to tez wyrok tyle że w zawiasach. dotąd uważałem, że publiczności nalezy sie cos poza kinem i piwem w weekend. dzis sam nie wiem. Koniec tygodnia we wrocławiu to manewry studentów dyskotekowych z pobliskich wiosek i miast, balangowej postmłodzieży i ostatnie pohulanki starszaków. Czy to dobry termin na KONCERTY MUZYCZNE NA RUBIEŻACH? Mam wrażenie, że nadmiar oferty miłego spędzania czasu wolnego przeszkadza w spokojnym korzystaniu z niej. I korzystanie jest niespokojne– fastfoodowe. Są podobno takie knajpy cechujące się wolną konsumpcją. Pewnie wódki tam nie ma w menu tylko wino. I my jestsmy taką instytucją ze spokojnym wyszynkiem. Z dala od kolorowych neonów, chemicznych dopalaczy i stukotu białych kozaczków. Jak na razie to sprawdzamy się w prefekcyjnym przygotowywaniu stuosobowych koncertów w środku tygodnia. może to jest jakaś idea??? Kto mi podpowie ten dostanie bilet konsumpcyjny na coś co sobie wybierze do spokojnego przeżuwania w wybranym czasie. SLOW FOOD MUSIC CULTURE:)))))))))))……………………………………………………………………………………………………………………………………..

admin Bez kategorii

pisać, głupcze, pisać

Październik 16th, 2009

Homosapiens w Firleju. Misja na dziś: wypełnić choć częściowo dużą salę. Choć częściowo wypłacić honorarium i choć częściowo uznać dzisiejszy koncert za wydarzenie. Niech wystarczy to że zespół-trójmiejska legenda gra po raz pierwszy po 6 latach- u nas.Wiem, że marudzę. Choć to marudzenie tylko częściowe- w oczekiwaniu na start potrafię marudzić CAŁOŚCIOWO. Tyle info aktualnych. Było parę okazji, żeby zrobić remanent przemyśleń i zapisać blog, ale jak już przemyślenia były to: a to pojawił się ruski haker i rozrabiał przez tydzień, a to katastrofa wisiała z powodu lęku przed jego powrotem. I wreszcie mamy odpowiedniego człowieka na miejscu opiekuna maszynerii komputerowej i powiązania nas ze światem. Chłop działa to i komputery działają. Proste. Rozpoczęliśmy kilka akcji, które docelowo mają nam pomóc z zdobywaniu kasy na koncerty i festiwale. Kiedyś może je opisze szerzej. To prozaiczne działania permanentnie realizowane od lat, ale część z nich to nowe pomysły – jak osobna strona pt. WYNAJMY SALI – bo tu mamy jakieś doświadczenie, inne to podchody Aśki pod Fundusze Europejskie, znowu można o niech rzec PERMANENTNE. tyle że bezowocn jak dotąd. powinnismy poszukać jakiejś firmy- przewodnika, bo coś mi się zdaje, że ani Aśka, ani ja nie damy rady wymyślać menu na sylwestra i szukać norweskiego partnera do projektu Asymmetry. Zwłaszcza jak po drodze są koncerty, cieknący prysznic i mandat za plakatowanie w niedozwolonym miejscu. Ok. w wielu miejscach. Napisane- obiecane. Musze kogoś zkaptować do współpracy przy szukaniu kasy. Miasto-państwo kracze, że nie ma złota w skarbcu. Niech nie kracze, bo wykracze;))… Statystowałem na kongresie polskiej kultury w krakowie. Ładnie miasto, ma zamek, rzekę, smoka i mnóstwo dziewic. I ma też biuro festiwalowe i festwale np. muzyczne I KURDE ZAPROSILI SUNO))) i juz nie bedziemy pierwsi w Polsce BO POŻAŁOWAŁEM KASY a Kraków wybecalował te marne par tys. eu i poszło na ich konto. Jestem wsciekle zazdrosny. Choć wiem że we Wrocławiu znikad ratunku więc i tak ci hałasliwi muzykanci nie zrobiliby na nikim nikim wrażenia poza 200 osobami w jakiejś świątyni, gdzie musielibyśmy modlić sie, żeby tylko nie pękł jakiś witraż lub żyrandol. ech.. no to już pomarudziłem. .. Obiecuję pisać także jak coś się uda. Oooooo….byłbym zapomniał…. i tak ….mamy fajny repertuar tej jesieni– taki po prostu. Bez zadęcia. Wiosną będziemy dąć. Ruszy Asymmetry i wtedy klękajcie narody i gińcie niewierni. Zapraszam na lasta http://www.lastfm.pl/event/1046004+Asymmetry+Festival+II#shoutbox

TU ODZYSKUJE WIARĘ W LUDZI — AŻ CHCE SIĘ POPYCHAĆ SWOJĄ KULKĘ— wciąż i wciąż i wciąż…..

admin Bez kategorii

wracamy wracamy

Wrzesień 14th, 2009

Czekałem, aż wydarzy sie cos o czym warto pisać , a nie tylko gadać. I pewnie długo bym sie nie zdacydował omawiać to co dookoła Firleja, gdyby nie wielce inspirujący tekst w wyborczej. Otóż, Paweł Jarodzki ( ASP i BWA), oby żył wiecznie w swojej luxususowej szczęśliwości, był łaskaw udzielić wywiadu, który zaczął mniej więcej tak: “TO GAZETA OGÓLNOPOLSKA wiec możby tak o sprawach ważkich?” I powiedział co sądzi o polskich wojakach w Afganistanie. To taka postawa malarza- żołnierza ( tj. reprezentanta sztuki walczacej, który buntuje się niby przypadkiem, nonszalancko i od niechcenia), a jednoczesnie przy nadażającej się okazji lubi dowalić własnym sądem prosto w pysk. No, te jego kombatanckie wspominki… miód. Mam podobne, tyle, ze skala i ranga inna. Fajnie. Postawa buntu zdaje się usprawiedliwiać, to że lubię tzw. szerokiej pu.. wypomnieć ICH MAMONIOWE DZIEDZICTWO, ALBO zionę na widok festiwalu opolskiego… Ostatnio za ustawianie się w kontrze wobec juwenaliów dostało mi się od Tomka, który nie wiedzieć czemu, próbuje Asymmerty2, prowadzić drogą miłości i braterstwa, oraz tolerancji wobec wszelkich typów muzy. Powodzenia. Firlej jest ostro osadzony ze swoją formułą we Wrocławiu i tak pozostanie. Co najwyżej zmienimy menu. Ale przyprawy nadające charakter naszej obiadokolacji muzycznej zostaną. Bawimy sie dobrze patrząc jak inni podbierają wymyślone przez nas smaki. I chętnie o tym mówimy. Gdyż warto być zimnym lub gorącym. Jakimś kimś, a nie nijakim kimś, kto coś. Tu. Dziś. Więc.

admin Bez kategorii

Sierpień 14th, 2009

Niebanalnie i firlejowo– to pojechałem we wstępniaku, na stronie  Fi… cóż to znaczy? Że możemy zrobić wszystko– od neofolku po post metal– tylko zawsze po bandzie, poza głownym nurtem, więc dal grastki widzów, za własne zarobione pieniądze, korzystając z rezerwuaru artystów, którzy nie goszczą na stadionach i nie znajdują miejsca na listach przebojów. To jest jesne. Jacek Kulesza ze swoim trio (on, walizka i tamburyn) to odopwiedź na ASYMMETRY– spokojne akustyczne granie, szołmieńskie wykonanie, które nie popada w komercyjne podlizywanie się gustom radiowych słuchaczy, a które spokojnie może gościć na przynajmniej kilku antenach radiowych. Odpowiedź na asymmetry– no tak się jakoś składa, że toczymy dyskusje sami ze soba za pośrednictwem własnych koncertów. Wiosna mocno, ciężko, ze stoperami w uszach, a jesienią delikatnie i lirycznie. Jeszcze nie zdażyło mi sie układac repertuaru kierujac się własnym gustem muzycznym, co nie znaczy, że zapraszam do firleja artystów, których nie cenię i nigdy nie włączyłbym ich płyty w domu. W Firleju występują zawsze ci, których nie da się usłyszeć w Polsce, a mają paru, parunastu, lub paruset fanów u nas. Ci którzy ( i tu liczy się moja opinia najbardziej) wnoszą coś co naszej świata muzycznego, albo po prostu są w trasie i ich promotorzy chcą koncertu w firleju i co jest dosć prozaiczne trzeba ich zrobić, z jakiegoś powodu. Często są to powody finasowe, bo jedne imprezy finasują inne. Trójka dzisiaj zbiera pieniądze od słuchaczy. Firlej finasuje się w inny sposób. Mamy dotację z masta, pokrywajaca część, tzw. kosztów stałych, RESZTĘ  zarabiamy wynajmując salę na szkolenia, koncerty i imprezy typu halloween. Wtedy możemy dofinsowywać młode zespoły  i artystów, którzy nie gromadzą tłumów, a robia rzeczy ważne i ciekawe. Tak to sie plecie już od 5 lat. Tyle tu pracuję. Mam ciągle nadzieję, że pojawi się taka publiczność, o której moznaby mówić , ze to “publicznośc filrejowa” poza Marcinem to chtba nie ma taich ośób, które przychodz ado nas i na metalowo i na rockowo i na jazzowo i na elekronicznie brzmiące koncerty. Widownia u nas, to widownia poszczególnych rodzajów muzyki, a nie naszego miejsca. To sie nie zmienia. Na swój ulubiony gatunek ludzi przyjdanawet do zasikanej piwnicy, a na coś czego nie znają nie pójdą nigdy, nawet gdyby bilet kosztował 5 zł. Mamoniowe plemię…Ech…tak tylko gadam. Nie to, że zrzędzę. Piszę o czym myślę intensywniej niż odtąd. Wiadomo– za parę tygodni nowy sezon i wciągnie mnie wir SPRAW BIEŻACYCH, trudno będzie pomysleć o Firleju jako o całości. Tyle.

admin Bez kategorii

zaniedbanie

Lipiec 27th, 2009

Nie piszę coś. Bo miałem urlop. Mocno wypoczynkowy. Wyyyypooooocząłem. Na maksa. Jak nigdy dotąd chyba. Coś za bardzo wypoczęty jestem. CZY TO TAK ZDROWO? Gadam z Aśką o nowym sezonie. Ona jeszcze nie wypoczęta, więc jest o czym gadać. Planujemy sezon. Czytam propozycje, dzwonię — gadam , gadam… Zobaczymy. Sezon kryzyskowy;))) nie musi oznaczać, od razu koncertów na 3strunowych gitarach, na które zapraszają plakaty pisane tuszem na papierze pakowym. Grzebiemy wokół siebie i dogrzebujemy się do nowych ziaren, nowych ciekawych odmian muzycznych roslin. chciałbym popróbowac kameralnego grania— to chyba retorsja poasymmetrowa;))))))………………………… A props Asymmetry to za rok damy radę– to już widać… Są pierwsze pomysły. Tomek już gada z zespołami. Jak się pokarze pierwsza NAZWA to dam znak.

admin Bez kategorii

jakby tu coś, żeby nie bolało

Czerwiec 17th, 2009

W tytule umieściłem hasło prowincjonalnej dyplomacji, której szczerze nienawidzę. Postanowiłem podsumować jakoś kończący się dziesiejszym koncertem ROSSETY sezon 2008/2009 i nie wiem czy mam to zrobiś zgodnie ze sztuka prowincjinalenj dyplomacji, czy walić prosto z mostu co jest równie plebejskie i bezmyślne. I tak stoję w rozkroku nad moim firlejem. No bo jestem i nie jestem zadowolony. Jestem z artystów, pracowników, współpracowników, a nade wszstko z publiczności. Nie jestem z powodu tzw. ograniczeń finasowych, niewmożności znalezienia porządnego sponsora, niezrozumiałej polityki kulturalej miasta- państwa.  Zaczęliśmy Festiwalem Avant Music, zakończylismy Asymmetry. 2 nowe wydarzenia festiwalowe. Firlej  2-3 lata temu stał sie maszynką koncertową– robiliśmy ich 2,3 w tygodniu, więc festwale stały się dla nas odreagowaniem działalności codziennej. Żeby tylko nie popaść w skrajność, bo było blisko, przyznaję, miałem plan festiwalu dookoła elekronicznego jesienią tego roku, co wydawaćby sie mogło naturalna konsekwencją, aby każdy gatunek muzyczny reprezentowany w firleju miał swoje święto, no ale pomyslałem, że to przesada– 3 festiwale. Dopiero co mineła mi awersja do samej nazwy FESTWAL, a tu taki wysyp. Zastososwałem starą technike autoreflekcji i udało się. Kostas ( nasz współdyrektor avantu) machnie sobie konntynuacyjkę jazzowych farców, wzbogaconych własną wyobraźnią, której mu nie brak. My JUŻ zapraszamy na Asymmerty 2010. I chwatit! Wystarczy świąt.Jesień już się zbliża, choć nie zaczeło sie jeszcze lato;))…Od dawna myślę wyłacznie o tym co wydarzy się jesienia. Koncerty mniej lub bardziej rockowe i metalowe wiadomo- będą, ale co jeszcze?? Mam pomysły. Jasne. To jest najprostsze. Koncerty za własne zarobione pieniądze, festiwale oparte na mikroskopijnych budżetach, robione z niewieką pomocą przyjaciół– to już znam. Czy to już tak ma być? NIENAWIDZĘ SIERMIĘżNOŚCI — skromnych marzeń, nieśmiałych planów, półmetrowej perspektywy, ćwierci horyzontu, drobnych kroczków, w których przyszło mi tkwić, BO MI SIĘ DUSZA DO NIEBA RWIE. Dobra, dobra… Pojechałem. Złote Runo przed nami. trudności są znane– wciąż te same.

admin Bez kategorii

bez pół litra nie razbieriosz

Czerwiec 13th, 2009

oglądam DEBIUTY  na festiwalu w Opolu– głównie dlatego ze mamy wFirleju destant z Opola– no nie….to taki żarcik. TRZEBA ZNAĆ WROGA I POZNAJĘ GO W JEGO NAJCZULSZYM MIEJSCU— w telewizji— polskiej— w modziezy bezwstydnej. Kiedy pracowałem w reality show mówiłem, że  to POCHWAŁA NIEUDACZNICTWA  i tak powstała DODA. Poważnie. UZURPUJĘ SOBIE PRAWO DO  WYKREOWANIA OWEJ GWIAZDY PUDELKA. A tu w Opolu….ja …pier… panie doktorze. O.. … JEDNA RUDA ŚPIEWA… ani jedne skrzypce niE GRAJĄ CZYSTO… Gdybyż to był punkowy koncert… i dawał tę energię przy której się zapomina się , że coś NIE GRA;)))) ………ale nie jest!!!!!!! Farfał oddaj kasę!! No dobra… pocieniam…. Opole… Piszę na blogu… gdzie jest powiedziane, że mam cytować filozofów——— z głowy czyli z niczego???

admin Bez kategorii